poniedziałek, 26 czerwca 2017

A wy ile bólu fizycznego doświadczyliście w swoim życiu?

    Bóle. Ma je każdy, kobiety częściej od mężczyzn - niestety. Jednak moje bóle to szczyt wszystkiego.
    Kojarzycie te wszystkie starsze miłe Panie, które z czasem zaczynają ględzić o tym co to je nie boli i na co to nie chorują? To zdecydowanie ja.
    Moi przyjaciele już się do tego przyzwyczaili, chociaż mój chłopak nie ma co do mnie wyczucia w tej konkretnej sprawie. Ból stał się moją codziennością, narzekanie na ból pleców, czy też biodra to standard do teraz. Mam ograniczone ruchy nadgarstków i łokci, więc często jak mocniej się je wygnie, nawet jakoś pociągnie za mocno, pojawia się ból. Kiedy mam słuchawki na uszach, a nie gra muzyka, przy czym akurat jestem w drodze do punktu A, to słyszę jak moje cudowne kości pykają sobie między stawami. Często bolą mnie kolana jak za dużo chodzę, czy też jeżdżę na rowerze. Jednak jeszcze jedno łączy mnie z tymi starszymi ludźmi, a mianowicie bóle na zmiany pogodowe.
    Cofnijmy się może do początku, bo przecież teraz wiele się zmieniło!
   Pierwszy objaw jaki miałam to ból kostki, czasami tak mocny, że stawałam w inny sposób stopę. Był to na szczęście kilkudniowy ból. Zaczęłam mieć też trudności na WF-ie, ponieważ każdy serw piłki siatkowej odznaczał się bólem łokcia. Dalej było już tylko gorzej, nie mogłam do końca wyprostować ręki w łokciu, nadgarstek nie był już tak ruchomy jak kiedyś, a co najgorsze w drugiej ręce zaczynało się to samo.
    Zapytacie, więc co z lekarzem? Byłam, zaczęli mi robić badania - "Wszystkie wyniki są w porządku". Trafiłam do reumatologa i on też stwierdził, że nic mi nie jest pod kątem wyników. Zostałam, więc wysłana na rehabilitacje i zabiegi. Ile to dokładnie trwało? Już nie pamiętam, ale nic te zabiegi nie poprawiały. Rehabilitacja za to trochę pomogła.
     Później zaczęły być problemy, bo we wakacje mogłam przychodzić jak im się podobało, ale jak zaczęła się szkoła to raz w tygodniu, chociaż mogłam dwa, ale przemilczałam to, bo bym musiała wstawać codziennie o 7 i w te dwa dni bym musiała o 6. Z czasem skoro już znałam ćwiczenia to wykonywałam je szybciej, bo szczerze mówiąc nikt się mną tak nie zajmował. Pierwsza wizyta była dobra, zajęto się mną tak bym nie wykonywała czegoś za długo, a druga? No cóż, jestem sama pozostawiona sobie i mam przypominać o tym, że jestem na sali. Trochę to było irytujące, zwłaszcza, że po czasie jeżeli ktoś nie narzuca mi tępa zaczynam zasuwać, co niestety zostało zinterpretowane w niezbyt odpowiedni sposób. Dostałam pewnego rodzaju ochrzan, jednak nie czułam się winna, doznałam tylko czegoś nieprzyjemnego i nie zamierzałam się tłumaczyć przed kimś kto próbuje być kimś kim nie jest. Atmosfera się zepsuła, a ja nie zamierzałam jej naprawiać, więc gdy tylko usłyszałam, że mam jeszcze przyjść w dzień po nowym roku, bo im brakuje jednego dnia to uznałam, że oszaleję. Na szczęście okazało się, że to pomyłka, ale nadal chcą żebym przyszła.
    Jak myślicie, przyszłam, czy nie?
  Zapisałam się też na jogę, ale na to przeznaczę kolejny post. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kochasz podróże? Mam coś dla Ciebie.  Poniżej umieściłam link do strony internetowej, która umożliwia rezerwacje miejsc noclegowych na ...