poniedziałek, 11 grudnia 2017

Fave songs for now?

Hi, I'm going to try to write in English in this post. I think that I'm not the best at English when we are talking about writing, but I found that if I post with eng title there are more people from another country.

It's an easy one bc I want to show you some songs which I really like now. Maby I will show you also some Christmas songs later too?









I'm waiting for BLACKPINK comeback and also for their house ep.


piątek, 8 grudnia 2017

Holandia: Downie, za dużo nas kosztujesz! - Pod lupą.

Witam, nie miałam pomysłu na dzisiejszy wpis. Poczułam się lekko dotknięta artykułem udostępnionym na facebook'u : http://stopaborcji.pl/holandia-downie-za-duzo-nas-kosztujesz/, który dał mi temat do pisania .
Artykuł ten dotyczy filmiku, w którym przedstawiona zostaje prawda na temat tego, ile osoba z zespołem Downa kosztuje państwo.

Nie kryje się, że jestem zwolenniczką aborcjąi. Uważam, że skoro człowiek ma wolną wolę i pozwala mu się decydować o sobie w pewien sposób, to może on podjąć taką, a nie inną decyzję. Nie jest to niczyja decyzja poza ciężarną i nikt nie ma prawa jej oceniać. Jednak zbulwersowało mnie nie to, że ktoś jest przeciwko aborcji w tym artykule, a to jak został on napisany.
Filmik oczywiście z angielskimi napisami, dodatkowo jest to tylko część całkowitego filmu. Co nieco utrudnia zrozumienie pewnych zachowań. Naturalnie zaznajomiłam się z nim i mam oddmienne zdanie na jego temat niż autrka artykułu.

Już na początku urzyte są mocne słowa"morduje się zanim się urodzą" - chciałabym w takim razie sprawdzić skąd ta wiadomość pochodzi, przy czym autor nie kieruje nas do źródła tejże informacji. W takim wypadku uznaje to za wymysł i nic nie znaczące zdanie.

Teraz chciałabym poprawić mylną interpretację.
"Lany Slobbe, tłumaczy Sjoerdowi, mężczyźnie z zespołem Downa, że takich jak on, nie opłaca się utrzymywać." - To jest interpretacja własna, nic podobnego nie pada w filmiku.
"Tak, za jednego Downa – potwierdził Lany" - tu pojawia się kolejne sprostowanie "per person", to słowo zastało użyte. (Na Polski "osoba")
„Więc Sjoerd kosztuje nas, jako społeczeństwo, 48 tysięcy rocznie” – brnął w okrutną retorykę mężczyzna." - Okrutną retorykę? Myślę, że są to po prostu dane. Jeżeli zapyta się badacza ile ludzi popęłniło samobójstwo, to po przeliczeniu różnych przypadków dojdziemy do jakiejś liczby, która może kogoś zdziwić.
"Nie wyobrażam sobie, jak w tym momencie czuł się stojący obok Sjoerd." - Już biegnę z odpowidzią, tak jak sam Sjoerd mówi, jest tym zdziwony.
"zdołał jedynie wydusić niepełnosprawny." - Wydusić? Nie zgadzam się, wyraził tylko krótko swoje zdanie. Również był zdziwiony tym, jak wysokie koszty są na niego przeznaczane rocznie przez państwo.

Mamy także przedstawione pojęcie normalnej i nienormalnej osoby. Jednak w filmiku nie ma nic oburzającego, ponieważ mężczyzna ewidetnie zaznacza to w cudzysłów. "when compared to"normal" person?" Natomiast historia o starszym Panu nie jest ubrana w kontekst, także jest bez znaczenia.

Zgadzam się z jednym w tym artykule, a mianowicie tym, że nikt nie powinien mówić o osobach niepęłnosprawnych by nie powinny się rodzić. Człowiek to człowiek, koniec dyskusji. Jak ma wadę to ma wadę i to jest wina właśnie ludzi, którzy nie dbają o środowisko i inne podobne sprawy.

Przechodzą dalej czytamy o wartości, jednakże chodzi tu o wartość pieniężną. Czy słowa padajace z ust mężczyzny są dziwne w tej sytuacji? Nie, w końcu ma prawo się dziwić. Nie wydaje mi się, że jest naukowcem wysokiej rangi, tylko człowiekiem proawdzącym dokument na interesujący go temat. Doznaje pewnego rodzaju szoku, o którym otwarcie mówi i nie powinno to nikogo dziwić.

ABORCJA EUGENICZNA - Skąd się to nagle wzięło w tym artykule? Chciałabym by ktoś mi to wyjaśnił, ponieważ nie tego dotyczył artykuł.

Podsumowując, uważam, że ja mogę mieć pewne problemy z recenzją, jednak osoba zajmująca się artykułam owego problemu mieć nie powinna. Częsta nadinterpretacja, nieznajomość języka obcego oraz chaos w występującym treści pozwala mi mieć negatywny stosunek do niego. Także stwierdzam to za brednie i niepotrzebne informacje wprowadzane do internetu.



piątek, 1 grudnia 2017

Gift plan?

Witam, pewnie jak większość z was muszę zaplanować  co komu kupić na święta. Mimo, że spędzam wigilię w dużym gronie, to kupuję prezenty dla brata, mamy, taty i chłopaka. Przyczyną jest mój budżet, chcoiaż chciałabym obdarować wszystkich. Mam nadzieję, że ten czas, kiedy będzie mnie stać na prezenty dla wszystkich, nadejdzie w niedalekiej przyszłości z powodu mojej prababci, jej zdrowie się pogarsza.

Na szczęście przemyślałam już prezenty dla pewnych osób, więc mogę się z wami nimi podzielić. Jednak warto pamiętać, że dopasowałam je dokładnie pod osoby, którym wręczę prezent. Nie oznacza to jednak, że kogoś to nie zainspiruje.

Dla mamy wybieram puzzle, ponieważ lubi je układać i jest to dla niej pewnego rodzaju odskocznia od świata, a dawno tego nie robiła. Jej marzeniem jest własny dom, więc chcę znaleźć takie puzzle na, których on będzie. Nie stać mnie bowiem na prawdziwy dom, ale chociaż ten może da jej jakąś satysfakcję.

Dla taty pokuszę się o czkoladki w kształcie monet, bo uwielbia on czekoladę! Goni także mocno za pieniędzmi, zawsze jest ich za mało, a że ma własną firmę to ma jeszcze ciężej. Pracuje często w weekendy, sporo wyjeżdża, więc może chociaż ten mały drobiazg spowoduje u niego chwilę radości, a może nawet i sekundę do namysłu.

Dla chłopaka wybrałam skarbonkę, ponieważ zawsze ma problem z pieniędzmi. Podobnie jak mój tata, wiecznie za mało. Nie prowadzi to do kłótni, ale do moich nerwów, gdyż nie umie on oszczędzać. Ja za to jestem typowym chomikiem, zawsze mam, ale jednocześnie nie mam. Odkładam na przyszłosć, by móc być samodzielną w pewnym stopniu.

Dla brata jeszcze nic nie mam, co za wstyd. Jednak jest on sześcioletnim chłopcem, który jest dość wrażliwy. Ma pełno zabawek, które uważam za niepotrzebne, lubi rysować, ale ma nadmiar różnorodnych rzeczy do tego. Moim marzeniem jest by miał w przyszłosći łatwiej niż ja, by się dobrze uczył. Patrząc na to, chcę dać mu coś przydatnego, co pozwoli mu się czegoś nuaczyć. Czy to jest takie proste? Nie. Obecny marketing nie wzbódza mojego zainteresowania, mam przez to problem żeby coś wybrać. Moje wymgania nie nachodzą się z tym co znajduje się w sklepach, a do tego nie jestem na topie w tym "dziecięcym świecie".

Konkluzja dla mnie jest taka, że to nie koniec moich poszukiwań i na pewno coś znajdę, jednak będzie to bardzo trudne. Kto wie jak go zadowlić i czegoś nauczyć? Nawet on tego nie wie do końca.

Zastanawiałm się także nad matą pod miskę dla kota, jednak jest to nie mały wydatek, ale jakże potrzebny dla tego małego syfiarza. Będę szukać dobrych ofert, życzcie mi powodzenia.

Nawiasem mówiąc, tylko ja z moją rodziną bedę wyczekiwać, aż moje zwierzątko przemówi na święta? Możecie się śmiać, ale to dziecinne myślenie pozwala mi powrócić do tych czasów, kiedy na prawdę miałam nadzieję, że kot przemówi w jakiś magiczny sposób.


piątek, 24 listopada 2017

O czym powinniśmy wiedzieć więcej?

       Witam, dzisiaj przedstawie kilka z tematów, które uważam, że każdy powinien zgłębić bardziej. Chodzi mi tu o to, by ludzie zamiast wypowiadać się na tematy, o których mają względną wiedzę najpierw ruszyły do księgarni, biblioteki, albo do internetu. Oczywiście zapoznały się z tematem dogłębnie, albo w takim stopniu by rzeczywiście był sens podejmowania jakiejkolwiek dyskusji. 


       W obecnych czasach mam wrażenie, że każdy wypowiada się na tematy modne, ale opiera się tylko na tym co usłyszy od znajomych, w szkole, czy też na szczątkowych informacjach znajduących się na internetowych forach. Co uważam, za doglębne przyjrzenie się tematowi? Jako osoba będąca na studiach powiem, że ze źródeł naukowych. Oczywiście nie zaprzeczam, że znajomi, rodzina, telewizja, czy co tam kolwiek innego na pewno nie ma dobrej wiedzy na ten temat, ale nie sądzę by można opierać się tylko na tym. 


      Ważne jest też to byśmy nie byli od razu stronniczy, bo tak nigdy nie zdobędziemy odpowiedniej wiedzy. Jeżeli grupa A mówi, że to jest złe, bo XYZ, to grupa B, będzie mówiła ZYX. My za to zapoznamy się i z argumentami grupy A i grupy B, po czym będziemy mieli własne zdanie na ten temat. Nie koniecznie za to będzięmy u grupy A lub B, możemy stworzyć grupę C.


Przechodząc do listy, oto ona:

- aborcja,
- seks,
- zdrowie,
- zaburzenia psychiczne,
- relaks
- nauka
- kultura w naszym kraju,
- uzależnienia
- zwierzęta, zwłaszcza te, które są w naszym kręgu zainteresowania,
- hejt, a konstruktywna krytyka,
- jak regować w różnych sytuacjach,
- co nas otacza i jak na nas działa,
- ubóstwo


      Pewnie jest tego o wiele więcej, lecz nie wszystko da się zapisać nawet przez pare lat. To co wymieniłam powyżej uważam za dość istotne w dzisiejszych czasach, kiedy dzieci i dorośli gubią się w świecie, jak dzieci we mgle.


Teraz drogi czytelniku, zamiast siedzieć nad treściami, które mają Cię oglupić wskazuje Ci tematy nad, którymi warto się pochylić. Także zostaw to co nie potrzebne i rozwijaj się.




piątek, 17 listopada 2017

Szampony?

Witam! W dzisiejszym poście chciałabym poruszyć kwestię szamponów, ponieważ mam z nimi niezwyły problem.


Kiedyś nie zdawałam sobie sprawy z tego jakiego syfu dodają do tych wszystkich naszych kosmetyków, przez, które mamy później jakieś problemy, przykładowo ze skórą. Obecnei staram się szukać naturalnych kosmetyków, nie zawsze się to udaje, no i używam także tych z SLS, czy innymi rzeczami.


Pewnego dnia w jakiś drogerii moje oko natrafiło na szampon z firmy Green Pharmacy, pomyślałam, że będzie to dobry szampon, skład mnie nie odstraszał. Ładna butelka, która nie sprawia wrażenia ani to zbyt naturalnych kosmetków, ani to tych co mają przyciągnąć oko. Toteż kupuję owy produkt i myślę sobie, że dobrze wybrałam, a moja skóra głowy tym razem nie będzie marudna. No i zadowlono z zakupu w domu korzystam z owego szamponu. Pierwsze co mnei odrzuca to zapach, okropny, intensywny i irytujący. Jednak stwierdziłam, że teraz jak kupiłam to trudno. Użyłam go, zapach zostaje na włosach, irytuje każdego dnia i mocno drażni. Najgorsze chyba jest to, że moja skóra głowych nie reaguje na ten szampon, w sensie nie działa tak jak powinien i o czym zapewnia producent. Teraz pozostałam z dużą butelką szamponu, który jest bezużyteczny,a  dodatkowo mnie drażni.
Czy polecam?
W życiu. Nigdy już z tych szamponów żadnego nie kupię. Ponieważ wybrałam taki, który mial pomóc mi z moimi włosami,a  nei dojść, ze nic nie zrobił to jeszcze ten zapach.











Kolejny szampon, z firmy, która obecnie robi furorę, a mianowicie Babcia Agafja spisuje się dobrze. Plusem jest to, że mogę go kupić w markecie pod nosem. Opakowanie jest ładne, ale wszystko w cyrylicy, oczywiscie nalepka z tyłu z tłumaczniem jest, tylko, że nie tłumaczą już dodatkowej karteczki, która akurat może mieć ciekawe informacje. Skałd niezły, chociaż są SLS. Podoba mi się też niebieski kolor szamponu i jego zapach, który jest ciężki do opisania. Co mogę napisać to to, ze jest to zapach taki ziołowy, ale nie jest on irytujący w żadnym stopniu. Moja kapryśna skóra głowy reaguje na niego dobrze, włosy są miękkie. Warto też wspomnieć, że ten szampon jest dość tani.
Czy polecam?
Polecam, u mnie się sprawdził i u mojej kolerzanki kosmetyki z tej serii się także dobrze spisały. Pamiętajcie jednak o tym, że każdy kosmetyk trzeba dopasować do siebie i nie wszystko będzie na każdym tak samo sie zachowywać.








wtorek, 14 listopada 2017

Nieregularne posty?




Witam! Chciałabym bardzo przeprosić za nieregularne posty i przy tym jakoś się wytłumaczyć, także zapraszam do czytania.


Właśnie zaczęłam studia i jest to dość burzliwy okres, bo trzeba się przyzwyczaić do nowych zasad, innego tępa pracy i szybkiego przyswajania materiału. W moim przypadku występuje bardzo dużo książek, a ja nie lubię czytać, więc tu pojawia się konflikt. 

Nie lubię czytać, a to sprawiło, że nie czytałam nigdy za dużo (pomijam to, że raz uparłam się i w tydzień przeczytałam lalkę, ponieważ czytałam 100 stron dziennie), przez co czytam teraz dość wolno. Dodatkowo nie obejdzie się bez notatek, co zajmuje jeszcze więcej czasu. 

Mam niby trzy dni wolne, a dwa dni tylko po jednym wykładzie dziennie, ale to nie oznacza, że zajmuję się głupotami przez ten czas. Jestem człowiekiem i też mam jakiś zobowiązania i własne życie.

 Do póki nie wejdę w rytm pracy to prawdopodobnie posty będą pojawiać się nieregularnie. Czy mam brak weny? Nie, zwykle siedzę do późna nad różnymi rzeczami, czasami późno wracam z zajęć, a najczęściej jestem po prostu przytłoczona i zmęczona. 



Podsumowując, wpisy są nieregularne przez mój brak czasu, problemy z przystosowaniem się do tempa nauki, a czasami frustracji. Nie jestem
w stanie dać konkretnej odpowiedzi kiedy się to skończy, natomiast mogę zapewnić, że pracuję nad tym by uporządkować moje życie.




czwartek, 2 listopada 2017

Halloween!





Witam! Tym razem coś o tym jak spędziłam halloween, ale nie tylko. W Polsce mamy Święto Zmarłych i o tym też chce napisać.


Zaczynając od Halloween wspomnę może o tym, że mieliśmy normalnie zajęcia, tylko do godziny 15:00. Postanowiłam sobie także, że rano zrobię sobie halloweenowe śniadanie, później jakiś obiad i do horroru czipsy z jakimś napojem. Niestety nie wszystko poszło łatwo. Rano zajęcia na 8:00, więc wstałam wcześniej. Wzięłam się za kanapki z serem plus wycięcie wampira, oczywiście w formie tostowej. No i zacznijmy od tego, że to co stworzyłam nie wyglądało jak wampir! Mój brat stwierdził, że ducha wycięłam. To stwierdziłam, że będą duchy. Kolejny problem to ser, który wolno się rozpuszczał i bałam się, że z przodu będzie duch, a z tyłu jakiś węgiel. Na szczęście zdjęłam wszystko z patelni w samą porę, wysmarowałam majonezem i stwierdziłam, że DIY z pinterest to nie jest, ale wyszło wystarczająco dobrze. A najważniejsze było, że smakowało! Jednak przyznam rację wszystkim tym co stwierdzą, ze wygląda to strasznie, jednak ze względu na moje umiejętności artystyczne.




W trakcie przerwy między zajęciami wzięłam koleżanki pod ręce i poszłyśmy do Grande Coffee, przy czym ja wzięłam karmelową, a jedna z koleżanek, która także zdecydowała się by coś kupić zamówiła kawę Snicers. Kawa była dość dobra, jednak piłam lepsze, natomiast koleżanka bardzo chwaliła swoją kawę.




Po powrocie do domu wzięłam się za obiad, czyli Sphagetti. Chciałam mieć do niego czarny makaron, ale pojawił się problem braku czarnego barwnika. Nigdzie go nie znalazłam, więc poddałam się ciemnemu makaronowi, którego i tak nie powinnam jeść, bo zawiera gluten. (Nie ma co się rzucać na mnie, że uległam modzie, bo to po prostu choroba. Nagle mój organizm po 18 latach jedzenia glutenu stwierdził sobie, że on już go nie przyjmuje w dużych ilościach.) Sos zakupiłam, wynikało to jednak z braku czasu na zabawę w kuchni. Nawiasem bardzo polecam, Łowicz sos do sphagetti, do ryżu słodko - kwaśny także jest bardzo dobry. Wracając do tematu nie wyglądało to danie halloweenowo, ale niestety za późno wzięłam się za takie rzeczy.




Do horroru wybrałam najprostsze co mogłam, czyli czipsy i napój! Bardzo polecam dla leniwych osób.




Picie niegazowane, koloru pomarańczowego i faktycznie smakuje jak multiwitamina, przy czym wygląda ciekawiej. Smakuje jak zwykły sok, ale puszka cieszy oczy.




Chrupki cheetos o smaku pizzy to niebo, zwłaszcza jak nie można jeść każdych czipsów, miałam jeszcze kultowe maczugi, ale mama mi je podkradła nie wiem z jakiej racji i kazałam jej mi je odkupić. Naturalnie tego nie zrobiła.




W trakcie horroru - "Let the right one in" zadzwoniła do mnie kuzynka i namówiła mnie na piwo, więc w połowie filmu miałam przerwę. Po powrocie nałożyłam maskę, która była koloru czarnego. Stwierdziłam, że będzie idealna na halloween i przyznaję, ze jest to dobra maska ( recenzja niedługo się pojawi).




Film świetny, jednak nie zawierał nic z horrorów typu jamp scenki. Także jeżeli ktoś szuka mocnych wrażeń to nie polecam. Trafił on jednak w moje gusta i spokojnie po nim spałam.


Święto zmarłych

Święto to do południa spędziłam w domu, po czym poszliśmy do dziadków na obiad, a następnie na cmentarz. Ludzi oczywiście pełno, znalezienie pewnych grobów jak zwykle ciężkie, ale poszło nam wyjątkowo sprawnie. Porozstawialiśmy znicze i do domu. 
Później poszłam z moim chłopakiem do jego rodziny na groby, z tą różnicą, że już było ciemno. W tą jedną noc wszystkie groby są zadbane, pali się mnóstwo zniczy i wygląda to na prawdę przepięknie. Jeden z ładniejszych widoków i żałuję, że nie mam zdjęć, ale na pewno da się jakieś znaleźć w internecie. 
Poza tym nie widziałam żadnych dziwnych stylizacji, ponieważ jest to ponoć częste w Polsce, że kobiety stroją się jak na jakiś pokaz mody. Na szczęście ten widok zawsze mnie omija.

piątek, 27 października 2017

Olej kokosowy.





Przez jakiś czas zastanawiałm się nad tańszym i równei dobrym balsamem do ciała i tu pojawił się pomysł oleju kokosowego. Postanowiłam go sprawdzić, poza tym nadaje się także do gotowania, można nakładać go na włosy, gdzieś jeszcze znalazłam, ze wygodniej goli się nim nogi.


Jak w końcu zdecydowałam się go kupić tak zawędrowałam do Lidla, niestety nie pamiętam już ceny oleju, ale łatwo to można sprawdzić. Obecnie jednak można go kupić wszędzie w różnych wielkościach, nawet w drogeriach i marketach obko domu. Co jest zdecydowanie wygodniejsze.


Co do jedzenia, to tylko raz go użyłam do (chyba) naleśników i było bardzo dobre, a na pewno lepsze niż na zwykłym oleju. Łatwiej dostosować to ile chcemy go nałożyć.


Na ciele jako balsam sprawdził się świetnie, moja skóra była mięciutka, nawilżona i szczęśliwa. Jednak problem dotyczył aplikacji. Nakładamy produkt na całe ciało, które no jednak się całe lepi i wchłania sie z prędkością ślimaka. Ręce często cięzko wymyć, nawet z użyciem mydła, no i pozostaje ten nieszczęsny słoik, który na sam koniec ma wszystko na dnie i trudno wszystko wydłubać.


Na włosach jako odrzywki go nie sprawdzałam, ale golenia spróbowałam, przecież balsam i pianka w jedny to coś niewyobrażalnie cudownego. Jednak to się nie sprawdziło, włosy przyklejały się do wanny i do mnie, nie mogłam tego zmyć i tylko się męczyłam. Nawiasem rzecz mówiąc nie polecam.


Spróbowałam go także na twarz, ale cała skóra się lepiła i włosy się do niej przyklejały. Po próbie starcia jakiejś częsci produktu zrozumiałam, że i tak lepkość mnie nie ominie.


Ważnym jednak plusem jest fakt tego, że świetnie radzi sobie z suchą i pękającą skórą. Moje nogi to piekło na ziemi kiedy skóra z nich zaczyna schodzić (czytaj odparzenia), a olej kokoswoy w kilka dni załatwił sprawę, w dodatku nie było problemów na następny dzień z okropnym pieczeniem dnia poprzedniego.


Czy zdecyduję się na ponowny zakup? Nie, za dużo babrania się, wolę dobry balsam, który będzie zawierał także dodatkowe składniki dobre dla mojej skóry.



poniedziałek, 16 października 2017

Are you kidding me?!




Witam! W dzisiejszym poście chciałabym zwrócić uwagę na ludzi w internecie z bardzo dziwnymi poglądami.

Jak większość ludzi po obejrzeniu czegoś na yt lubię sprawdzić sekcję komentarzy, jednak spodziewam się tam mądrych wypowiedzi, przynajmniej tam gdzie filmik porusza ważne treści. Tymczasem często spotykam się z niewiarygodną głupotą, która prowadzi u mnei do niepokoju, ponieważ skoro są tacy ludzie to często są oni niebezpieczni także i dla innych,w  rzeczywistości.

Piszę tu o takich tematach jak aborcja, pedofilia, czy też moze innego rodzaju problemy. Oczywiście dużo ludzi to tak zwany fake, jednak no nei da się ukryć, że przy takich tematach da się niektóre rzeczy wyczuć. Ja osobiście traktuję takich ludzi jak zagrożenie dla społeczeństwa, jednak zadziwia mnie to, że mało ludzi podejmuje dyskusje z takimi osobami. Zdaję sobie jednak sprawę, że głupim nie wygrasz, ale może coś do tej osoby by dotarło gdyby pisać do niej w sposób po prostu mądry. Chodzi mi o to, by nie wypisywać zaraz, że ta osoba jest taka, śmaka, czy owaka, ale napisac do niej w taki sposób, żeby wiedziałą, że coś po prostu jest nie tak. Nie trzeba do tego używać wyzwisk i prostackiego języka.

Zachęcam was w takkim wypadku do chociażby próby zebrania się w sobie i napisania do takiej osoby prostego komentarza, że nie zgadzamy się z tą osobą i może dobrym pomysłem była by rozmowa chociażby z rodziną na ten temat. Agresja rodzi agresję, więc to zły sposób by kogoś zmusić do zmiany zdania. Jeżeli będzie więcej osób, które w spokojny sposób spróbują zasygnalizować, że coś jest nie tak to może ta osoba przemyśli to bardziej? Błagam was jednak o to, żebyście pisali w tym wypadku komentarze, bo łapka w góre nic nie da takiej osobie do myślenia.

To tylko mój pomysł na delikatną poprawę tego świata, ponieważ ludzie mówią o hejcie, z którym oczywiście też trzeba walczyć, ale niestety nic o ludziach, którzy na prawdę mają jakieś dziwne przekonania o świecie. Także jak macie chwilę i robicie przegląd komenatrzy nei pomijajcie głupoty ludzkiej tego typu!

Dziękuję za uwagę, mam nadzieję, że coś wam uświadomiłam.

poniedziałek, 9 października 2017

Maseczki V



W ostatnim czasie udało mi się przetestować kolejne dwie maseczki, więc zapraszam was do zapoznania się z moim zdaniem na ich temat.

Pierwsza maska, jest płynna, jak na opakowaniu widać biała i wydawałoby się cudowna dla twarzy. Pierwsze co przyciąga oczy to urocze opakowanie w kształcie buteleczki, w dodatku szklanej z korkiem, co od razu kojarzy się z czymś zdrowym i dobrym. Jednak dzisiaj nie skupiamy się na temacie wciskania ludziom rzeczy za pomocą wyglądu.
Dla mnei ta maska ma zapach kremu, takiego do twarzy.Nie jest to irytujący zapach,ale ja nie przepadam za tego typu zapachami. Prodkutu jest za dużo, ponieważ starczy na nie mniej niż trzy aplikacje,a  wydaje mi się, że nawet i na cztery, co na wstępie mnie irytuje. Maseczka łatwo się zmyła, pozostawiajac efekt głdkiej twarzy, szkoda tylko, że jednodniowy. Ja nie zauważyłam po 2 aplikacjach zbytnich zmian mojej skóry, ale na pewno jakieś składniki dotarły do mojej skóry.
Zakup zrobiony w Hebe za 5,99, raczej go nie powtórzę.


Sładniki poniżej.

(Odkryłam te maski w TK MAXX w opkaowaniu, gdzie było ich przynajmniej z dziesięć i wyliczyłyśmy, że kupienie w TK MAXX wyszło by taniej za jedną sztukę.)

Kolejna maseczka, z którą chciałam się podzielić to ta z tej samej serii co kota, którego omawiałam we wcześniejszym wpisie. Zapach należał do tych kwiatowych, delikatnych, które nie irytował mojego nosa. Znowu jest tu ta wodnista konsystencja, tym razem starałam się ją wmasować, ale nadal nie szło mi to dobrze. Wygląd maski jak na opakowaniu, czyli pingiwn, który zdecydowanie lepiej wyglądał na twarzy, niż kot. Co do rozłorzenia maski, to było to tak jak poprzednnio trochę trudne, ale się udało. Maska ładnie przylegała do twarzy.
Czy była ona mocno oczyszczająca? Zdecydowanie nie, ale nawilżyła twarz, a wracając jeszcze do konstrukcji maski to mam spory minus w rękawie. Część maski między nosem a ustami była za duża i wchodziła mi na wargę, za to częśc na brodzie była zbyt nisko.
Zakup z Super - Pharm, za 10 zł po przecenie. Nie powtórzę już kupna tej maseczki, ale z ciekawości można ją zakupić, bo zdecydowanie nei jest taka zła.

Skład maeczki:


piątek, 6 października 2017

Jak radzić sobie ze stresem?

Witam! Dzisiaj trochę o stresie, a w sumei jak sobie z nim radzić. Mimo, że tematem zainteresowałam sie na poważnie niedawno to uważam, że pare podpowiedzi już dla was mam i warto się nimi podzielić.


Jedną z ważniejszych rzeczy jest to by zwolnić. Chodzi tu o to, żeby się nigdzie nie śpieszyć, oczywiście nie w przypadku kiedy spóźniasz się do pracy, czy szkoły, albo na ważne spotkanie. Jednak do tego trzeba nauczyć się operować czasem, wyjść o takiej godzinie by móc na spokojnie wszędzie dojść, czy też dojechać.




Jeżeli wasz grafik jest zawalony wieloma sprawami, polecam zrobić sobie To Do list, gdzie wpisujecie zajęcia na dany dzień. Dodatkowo kalendarz w telefonie jest cudem przy tego typu problemach. Notatnik w telefonie także da wam spokój umysłu, gdyż nie musicie pamiętać o wielu rzeczach. Wszystko będzie zapisane, a wy wystarczy, że na to spojrzycie.




Miejcie czas dla siebie! Róbcie coś co lubicie, od dbania o siebie, po rysowanie i tego typu rzeczy. Ja często robię sobie maseczki, a także oglądam interesujące mnie filmiki.




Przestrzeń w waszym pokoju, mieszkaniu, domu. Wasi rodzice, wspólokatorzy i druga połówka nie na darmow naciskają na posprzątanie czegoś. To w pewien sposób działa na wasz umysł, nawet jeżeli jest to tylko pościelone łóżko, a w waszym zlewie znajduje się tylko jedenk kubek. Także znajdźcie to 5, czy 10 minut na posprzątanie waszej przestrzeni.




Czytajcie! Tak, to jest dobry sposób na spokój, ponieważ skupiacie się tylko na jednej czynności i nie myślicie o żadnych porblemach, czy stresujących sprawach z przeszłości. Ja nie jestem fanką czytania, ale znajduje co praę dni, czy czasem kilka dni pod rząd kilka minut na czytanie. Układam się na łóżku, zakładam słuchawki z relaksującą muzyką (to pomnaga mi się skupić, ponieważ młodszy brat jest dość energiczny) i czytam do póki nie uznam, że mi starczy.
Nawet jeżeli to tylko 3 strony.




Jeżeli macie zwierzątko w domu, to się z nim pobawcie, pogłaszcie i to podziała na was kojąco, zapewniam. Dlaczego? Po prostu zwierzęta mają na nas dobry wpływ!




Ostatnio polubiłam także świeczki zapachowe, więc świecą się u mnie non stop i to również pozwala mi być spokojniejszą. Pamiętajcie jednak, ze to sprawdziło się u mnie, ale nie koniecznie musi sprawdzić się u was.




Kontakty z ludźmi! Zawsze warto znaleźć trochę czasu na wyjście gdzieś z przyjaciółmi lub z jedną osobą. Jeżeli mieszkacie z rodzicami i jesteście maniakami waszej przestrzeni jak ja, to polecam wam wyjść raz w czas do rodziny, nawet tylko by sobie z nimi posiedzieć, bez gadania o głupotach.




Wszelkie olejki eteryczne, płyny do kąpieli, kule do kąpieli, pięknie pachnące żele to wasz ratunek. Ten moment kiedy idziecie się myć, fajnie gdyby kojarzył się wam z odprężeniem. Ciepła woda, zapch, czasem inny kolor wody, podziała na was pozytwnie po całym dniu, czy tygodniu stresów.




Jakiś rodzaj aktywności! Spacer, siłownia, zajęcia taneczne, joga, sztuki walki, bieganie, czy rower dobrze działają na ciało i na ducha. Zwłaszcza jak otacza was przyroda to czujecie się inaczej. Pamiętajcie jednak, że to nie musi być codziennie, róbcie to z chęcią, wyczekujcie tego i róbcie to radośnie, a przede wszystkim kiedy macie na to ochotę.




W tym okresie jesiennym pogoda czasami niedopisuje, więc zadbajcie o dobre jedzonko, coś fajnego w telwizji, czy internecie i... Otulcie się kocykiem, pijcie dużo ciepłych napoi, ubierajcie cieplutkie skarpetki i swobodne ciepłe ubrania. U mnie to się świetnie sprawuje, ponieważ uwielbiam ciepło i sprawia to, że czuję się bezpiecznie i nie martwię się o nic.




Jeżeli tak jak ja uwielbiacie drapanie po plecach, czy głaskanie to śmialo proście chłopaka, czy dziewczynę o chwilę przyjemności. Działa to na zmysły i uspokaja, a mnie dodatkowo nie raz usypia.



Jeżeli włączy się wam pstryczek z chce mi się..., mam ochotę na... i jest to związane z gotowaniem to śmiało kup składniki i gotuj, to też fajne zajęcie, po czym dodatkowo masz zdrowszy posiłek.




Starajcie się myśleć pozytywnie! Co z tego, że jesteś spóźniony/a? To sie zdarza każdemu, tylko teraz musisz szybko ochłonąć, co nie raz dla wielu ludzi jest trudne. Jestem tego przykładem, strasznie szybko się denerwuję, ale nauczyłam się też szybko uspokajać. Zazwyczaj musze się nakrzyczeć, czy nawyzywać jaki to świat niedobry i jest dobrze. Jak coś mnie mocniej zdenerwuje, no to kilka godzin czasami mi to zajmuje, ale jednak jest to i tak lepsze niż obraza majestatu na kilka dni.







Zdjęcia z: https://magdeleine.co/

poniedziałek, 2 października 2017

Olejki eteryczne.

Witam! Dopiero zaczynam z olejkami eterycznymi i chciałam się tym podzielić, ponieważ jest to bardzo interesujące jak ta mała buteleczka potrafi cokolwiek zmienić w twoim życiu.


Jestem w posiadaniu 2 olejków zapachowych, Lawendy i Cytryny. Moim zdaniem obydwa zapachy są świetne. Można ich używać do kąpieli, masażu, sprzątania, jako odświerzacz powietrza, czy też aromaterapii.

Zakupu dokonałam w aptece, która jest parę kroków ode mnie. Jednak z tego co mi wiadomo to nie w każdej dostaniecie olejek eteryczny i często klient ma ograniczony rodzaj tych olejków. Dwa olejki wyniosły mnie 22 zł z groszami. Widziałam także olejki w Indyjskim sklepie, ale raczej nie będę tam próbować. Dużo ludzi także kupuje je przez internet, ale ja nie byłam przekonana czy owe olejki polóbię.




Pierwszy olejek przetestowałam z sodą i postawiłam w kuchni przy śmietniku, efekt na jakiś czas, ale nie za długo. W kąpieli jednak sprawdził się świetnie, zwłaszcza, że mam także żel cytrynowy. Ten zapach dał mi dużo energii i poprawił mi humor, więc bardzo go polecam jeżeli potrzeba wam energii.
Do ciepłej wody w wannie dodałam kropli na oko ( mam wrażliwą skórę), nie zwracałam zbytnio uwagi na to ile mam dodać, bo wiadomo, że nie każdy pamięta ile litrów ma wanna i różnią się one często wielkością. Mojej skórze nic nie było, za to wiem, że nie dostraczyłam jej żadnej niechcianej substancji. Widzicie jeżeli kupujecie coś w drogerii zapoznajcie się na początku ze składem!



















Drugi olejek wykorzystałam do kąpieli i pachniał na początku bardzo intensywnie, ale po chwili wszystko złagodniało. Tak jak poprzednio dodałam go na oko, a moje skóra miała się dobrze. Rzeczywiscie ten zapach mnie nieco uspokoił (mam problemy ze stresem). Użyłam go takrze do samej kąpieli nóg, ponieważ chciałam o nie troche zadbać. Mam dość problematyczne stopy, które są często odparzone. Krople na oko, piękny zapach, nogi odprężyły się w ciepłej wodzie, a umysł się oczyścił. Pamiętajcie jednak, że nie każdemu przypasuje dany zapach i nie koniecznie na was zadziała, ale może zadziałać.











Co dodatkowo mi się spodobało to ulotka, na której było trochę informacji. Wybaczcie mi, że nie zroibłam dokładnego zdjęcia, ale chodziło mi tylko o to, by pokazać, że jest ulotka i warto ją poczytać i to nie tylko przy olejkach eterycznych!









piątek, 29 września 2017

Maseczki IV

Witajcie ponownie! Dzisiaj kolejne dwa cudeńka, które testowałam jakiś czas temu.




Pierwsza maseczka, to maseczka nawilżająca, w płachcie. Zapach miała dość chemiczny, mam tutaj na myśli zapach perfumowany. Na twarzy jednak był on delikatny i nie drażnił. Płachta nie była zabezpieczona plastikowymi częściami, by łatwiej się rozkładało maskę, więc chwile trzeba się pomęczyć. Maskę wygonie się nakładało, bo miała wycięcia dzięki, którym można było ją odpowiednio ułożyć na twarzy. Materiał maski nie wydawał się taki jak zwykle, był delikatniejszy, ale i przy tym lepszy. Maska spełniła swoje zadanie, ponieważ miałam już strasznie suche miejsca na twarzy, które się "wykurowały". Esencje bez problemu wklepałam w twarz. Jestem zadowolona z produktu, bo dobrze nawilżył moją twarz i nie kosztował za dużo. Zakup z TK Maxx, cena jak na zdjęciu - 12.99.


Poniżej zdjęcie składników.







Kolejna maseczka już dość fikuśna, ponieważ mamy na niej pyszczek kota i wygląda on tak jak na miniaturce z lewej strony. Maska miała bardzo delikatny zapach, prawie niewyczuwalny, przez co nie umiem go do niczego porównać, a na twarzy to już totalnie nie było go czuć. Maskę rozkładało się łatwo, przez plastikowe zabezpieczenia, co było zdecydowanie prostsze niż w przypadku poprzedniej maski. Niestety nie było wycięć by móc dobrze nałożyć ją na twarz. W wielu miejscach nie przylegała, a na grzbiecie nosa to już nie wspomnę. Urocze uszka przylegały pięknie, ale do moich włosów, co nie było najfajniejsze. Esencja była jak woda, nie dało jej się wklepać, trzeba było poczekać aż się wchłonie, co było dla mnie nowością. Czy maska zmieniła wygląd mojej skóry? Nie sądzę, że dała ogromny efekt, więc raczej już jej nie kupię. Wyłapałam ją na promocji w Super Pharm za 10 zł, więc nie była to zbytnia strata pieniędzy, ale jeżeli daje słaby efekt i kosztuje aż 10 zł na promocji to ile kosztuje rzeczywiście?  


Na dole zdjęcie składniki w maseczce.








Kochasz podróże? Mam coś dla Ciebie.  Poniżej umieściłam link do strony internetowej, która umożliwia rezerwacje miejsc noclegowych na ...