niedziela, 3 września 2017

Maseczki II.

Witam ponownie,
Wypróbowałam kolejne maseczki i sami zobaczcie jak się sprawdziły!



Zakup z drogerii Natura, w sumie zaciekawiło mnie samo złoto, bo jak większość ludzi patrzę na to, że coś jest ładne i ma ciekawe opakowanie. Na szczęście mnie to nie zwiodło. Jest to maseczka w płachcie, która ma za zadanie ujędrniać i nawilżać*. Maseczka, a w sumie płyn, w którym była zanużona, pachiał bardzo przyjemnie, delikatnie. Trochę przypominał mi zapach mydła. Nie wiem co dokładnie zrobiła ta maseczka, ale moja twarz wydawała mi się ładniejsza, nie miałam żadnych zaczerwienień, a skóra była przyjemna w dotyku. Szczerze czułam się zachwycona. Minusem jest to, że maseczka nie jest pokryta niczym by ułatwić nam jej rozłożenie. Chwilę się z tym męczyłam, ale przylegała bardzo dobrze w porównaniu do innych masek, których próbowałam, chociaż może to moje umiejętności się polepszyły.
*To tylko moje zdanie.





Mamy dwie saszetki z maseczką w kolorze zielonym, które również bardziej nakładamy jak krem niż jak maskę, ponieważ nie zmywamy jej wodą. Maseczkę trudno się otwierało, musiałam sobie pomóc nożyczkami, produktu było za wiele, czego bardzo nie lubię. Zapach mnie irytował, był dość intensywny, jak perfumy. Po nałożeniu na twarz wszystko mnie piekło, ale po jakimś czasie przechodziło. Plusem było to, że skóra była rzeczywiście nawilżona, nie była też zaczerwieniona. Zakup prawdopodobnie z Rossmanna i już nie kupię jej po raz drugi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kochasz podróże? Mam coś dla Ciebie.  Poniżej umieściłam link do strony internetowej, która umożliwia rezerwacje miejsc noclegowych na ...