poniedziałek, 29 maja 2017

Moje koszmary?

Każdy z nas miewa koszmary od czasu do czasu. Takie zwyczajne jak spadanie w dół, czy też te mniej, które znajdziecie w senniku. Jednak zdarza się czasem, że potrafią one męczyć kilka dni. Budzimy się w nocy, zastanawiamy się przez chwilę o czym był ten nasz straszliwy sen i kładziemy się spać dalej. Moje koszmary jednak były bardziej wyjątkowe niż myślałam.
Od dziecka oglądam horrory, interesuję się zjawiskami nadprzyrodzonymi i strasznymi historyjkami. Miewałam też czasami koszmary, niektóre były nawet do siebie podobne, schematy, albo kontynuacja. Jednak u mnie utożsamiały się te koszmary z lękami i problemami. Czego po prostu nie rozumiałam. Zdarzało mi się sięgnąć po sennik, ale co mi po tym? Tam nie było odpowiedzi na moje pytania.
Moja wyobraźnia była wyjątkowo inna. Wyobraźcie sobie, że dopłynęłam na jakąś wyspę, w kółkach dmuchanych, takich jakie można kupić w sklepie. Po dopłynięciu zaczęła się krwawa jatka i wszechogarniający strach. Pilnowałam kuzynki, więc i w śnie musiałam to robić. Chowałyśmy się, uciekałyśmy, no ale raz ją zgubiłam. Co było później? Odkopałam jej zwłoki i płakałam jak nienormalna. Miałam chyba wtedy z 12 czy 13 lat. Bywały jednak gorsze sny.
Jednak gdzieś w 1 liceum moje koszmary stały się nie do wytrzymania. Trwały cały tydzień, kładłam się spać, budziłam w środku nocy, przerażona, nie raz z szybkim biciem serca. Kilka godzin czekałam by się uspokoić i zasypiałam dalej, po czym budziłam się nad ranem po kolejnej dawce strachu i już nie zasypiałam. Mówiłam o tym mamie, przyjaciołom, babci. Co wieczór bałam się zasnąć, a później cały dzień byłam śpiąca i nadwrażliwa. Myślałam, że się to szybko skończy, ale po 3 dniach zaczęłam się martwić. Nigdy moje koszmary nie trwały na tyle długo. Szukałam czegoś w internecie, ale nic nie było. W końcu powiedziałam mamie, że jeżeli to nie minie to musimy pójść do psychologa lub psychiatry. Zgodziła się. 
Przed tym jednak zaczęłam przeciwdziałać mojej wyobraźni. Chodziłam spać o tej samej porze, wietrzyłam pokój przed spaniem. Łóżko było tylko miejscem do spania, w dzień nawet na nim nie siadałam. Nie oglądałam nic co mogłoby mnie przestraszyć, nawet głupie i niepozorne obrazki omijałam z daleka. Oglądałam dużo śmiesznych rzeczy, starałam się skupić na nauce. Pod koniec tygodnia wszystko skończyło się po tym jak śniłam, że umieram. Dokładnie tak, umarłam we śnie.
Zostałam zastrzelona, wydaje mi się, że z rewolweru. Postrzał w głowę. Niestety nie umarłam od razu. Czułam jak krew spływa mi po skroni, obraz zamazywał się powoli. Nie czułam bólu, pieczenia ani nic podobnego. Jedyne co czułam to spokój. Po tym jak straciłam kompletnie wzrok obudziłam się i to był koniec ciągnących się koszmarów. Do teraz nie do końca rozumiem ich przyczynę, ale cieszę się, że udało mi się z tym wygrać.
Jeżeli i ty zmagasz się z podobną sytuacją co ja kiedyś, to spróbuj zadziałać w ten sam sposób. Jeżeli koszmary nie ustąpią idź do specjalisty. Sny również wpływają na psychikę! 
Wypiszę wam w myślnikach jak postępowałam.
- wyznacz sobie godzinę snu, nawet jeżeli przewracasz się z boku na bok.
-wietrz pokój przed snem, nawet w zimie.
-łóżko traktuj jako miejsce do spania, a nie biurko, czy miejsce do nauki, a nawet do telewizji.
-odpuść horrory, wszystko co jest straszne.
-powiedz o tym znajomym, niech wiedzą, że nie wolno Ciebie straszyć.
-omów to z rodzicami.
-zapal lampkę jak tego potrzebujesz.
-obudź kogoś w nocy by z Tobą posiedział, albo poszedł spać razem.
Sny to interpretacja świata, często lęków i czasem przepowiedni. Nie lekceważ ich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Kochasz podróże? Mam coś dla Ciebie.  Poniżej umieściłam link do strony internetowej, która umożliwia rezerwacje miejsc noclegowych na ...